Mieszkańcy wydm

November 5th, 2008

Istnieją stworzenia, które przystosowały się do życia na pustyni Namib. Ten chrząszcz z rodziny czamu-chowatych (powyżej) zaspoka­ja pragnienie, zbierając kropelki

wody osiadłe podczas mgły na ziarenkach piasku lub gałąz­kach. Żmija rogata (z lewej) pozostawia charakterystyczny siad, kiedy prześlizguje się przez pustynię, polując na jaszczurki.

OWADY I Gady na terenach pustyni

November 5th, 2008

Kiedy tylko zbliża się mgła, na wystawione na wiatr zbo­cza nadmorskich wydm wypełzają chrząszcze pewnego ga­tunku, które przyjmują niezgrabną pozycję do góry noga­mi. Trzymając głowę między odnóżami, wystawiają grzbie­ty w kierunku wiatru. Mgła kondensuje się na ich pance­rzach, a kropelki wody spływają wprost do ich otworów gę­bowych. Inaczej radzą sobie chrząszcze z rodziny czamu-chowatych. Kopią w piasku miniaturowe równoległe bruz­dy umieszczone pod odpowiednim kątem w stosunku do wiejącego wiatru i natychmiast pochłaniają tworzące się kropelki wody. Żywią się również odpadkami organiczny­mi, które znajdują w piaskach wydm.

Większość jaszczurek zaspokaja zapotrzebowanie na wodę, żywiąc się tymi małymi owadami. Ich największym przysmakiem są soczyste świerszcze wydmowe i chrząsz­cze z rodziny czamuchowatych. Gekona nocnego natura wyposażyła w długi zwinny język, którym potrafi zlizywać wilgoć z własnych oczu, uzupełniając w ten sposób niedo­bór wody. Jego największym wrogiem jest żmija rogata, która prześlizguje się zakosami przez wydmy, pozostawia­jąc równoległe ślady ułożone pod kątem 45° do kierunku poruszania się. Polując, zagrzebuje się w piasku, z którego wystają tylko jej oczy, bacznie penetrujące okolicę w po­szukiwaniu ofiary. Jaszczurki, które zbytnio się do niej zbliżą, paraliżuje jadem i połyka w całości.

Większe zwierzęta nie są w stanie tak łatwo przystoso­wać się do życia na pustyni. Potrzebują więcej wody, niż można tu znaleźć. Na skutek panujących na pustyni upa­łów krew podgrzewa się do tak wysokiej temperatury, że mózg zwierzęcia ulega uszkodzeniu. Oryks przystosował się jednak do tych warunków w zadziwiający sposób: kiedy jego organizm pozbawiony jest wody, zwierzę przestaje się pocić, a krew, przed dostaniem się do mózgu, ochładza się, przepływając przez naczynia krwionośne w nozdrzach.

NAMIB: PUSTYNIA UWIĘZIONA WE MGLE

November 5th, 2008

Namib, niegościnny bezmiar jałowego pustkowia, rozciąga się wzdłuż południowo-zachodnich wybrzeży Afryki na kształt jasnej wstążki. Nie jest to jednak typowa pustynia, bezłitośnie palona promieniami słońca. Mniej więcej co dziesięć dni znad morza nadciąga nad nią mgła i pokrywa cały obszar warstwą zawieszonej w powietrzu wilgoci.

Chłodne wiatry morskie bezustannie smagają po­sępne przestrzenie ogromnej pustyni Namib.

_Szwedzki badacz Charles Andersson tak opisał

w 1850 roku ten upiorny bezmiar zamglonych piaszczy­stych wydm: ?Trudno by szukać na świecie miejsca bardziej przypominającego piekło. Kiedy po raz pierwszy oczom moim ukazało się to straszne pustkowie, przeszył mnie dreszcz. Niewątpliwie jest to miejsce, które śmierć najchęt­niej wybrałaby sobie na domostwo”.

Ta dziwna mglista kraina jest jedną z najstarszych i naj­bardziej suchych pustyń na ziemi. Ciągnie się ona ponad 2 tysiące kilometrów wzdłuż wybrzeża Atlantyku aż do rzeki Oranje. Jej szerokość waha się od 10 do 160 kilome­trów. Pustynię Namib rozdziela rzeka Kuiseb, która wpada do Atlantyku w Walvisbaai (Walvis Bay). Na południe od niej rozciąga się morze piasku, pokryte na przemian rów­noległymi wydmami i zagłębieniami noszącymi obrazową nazwę ulic. Liczące sobie wiele wieków żużlowe tarasy, le­żące poniżej wydm, kryją pod sobą skarb niezwykły - naj­większe na świecie pokłady diamentów.

Zanim milion lat temu uformowały się wydmy, bystre wody rzeki Oranje niosły żwir zmieszany z diamentami z okolic Kimberley w Afryce Południowej wprost do oce­anu. Kiedy żwir opadł na dno, prądy przybrzeżne przemie­ściły szlachetne kamienie na północ, gdzie osiadły one wzdłuż pustynnego wybrzeża. Z czasem pokryły je błota i osady pochodzące z doliny rzeki Oranje.

Obszar na północ od rzeki Kuiseb to skalista żużlowa wyżyna granicząca na zachodzie ze zdradliwymi wodami oceanu, przez które ten nadmorski fragment pustyni zy­skał makabryczne miano Skeleton Coast (Wybrzeża Szkie­letowego), miejsca, ?gdzie statki i ludzie dobijają do brze­gu, by znaleźć śmierć”.

Choć roczne opady na tym pustynnym brzegu wynoszą zaledwie 25 milimetrów, dzięki specyficznemu źródłu wil­goci, jakim jest mgła, żyje tu wiele gatunków niewielkich zwierząt. Mniej więcej co dziesięć dni ciepłe wilgotne wiatry atlantyckie gwałtownie ochładzają się nad zimnym morskim Prądem Benguelskim, w efekcie czego nocą two­rzy się gęsta mgła. Przesuwa się ona w głąb lądu, otulając wybrzeże i dużą część pustyni chmurą wilgoci. Jest ona źródłem wody dla żyjących tam chrząszczy, termitów, os, pająków i jaszczurek.

WĘDRUJĄCE WYDMY

November 5th, 2008

Piaszczyste wydmy w kształcie rogalików zwane barchanami spotyka się na bardzo suchych pustyniach, gdzie silne wiatry wieją zawsze z jednego kierun­ku i gdzie brak jest roślinności wstrzymującej ich przemieszcza­nie. Wydmy te mają od strony bezwietrznej strome płaszczy­zny powstałe na skutek osypy­wania się piasku z ich szczytów. Ponieważ proces ten ma charak­ter ciągły, barchany przesuwają się nawet o 30 metrów rocznie.

PUSTYNNY KONWÓJ

November 5th, 2008

Karawany wielbłądów wciąż przemierzają Saharę. Wiel­błąd jednogarbny, czyli dromader (zwany też statkiem pusty­ni), przystosował się do warunków, w których przyszło mu żyć. Jego dwupalczaste kończyny wyposażone są od spodu w grube elastyczne poduszeczki zapobiegające zapadaniu się w piasek, a zgromadzony w garbie tłuszcz bez trudu mo-

że stać się źródłem wody. Gęste rzęsy i grube powieki chro­nią oczy przed piaskiem, zaś mięśnie pyska pozwalają na otwieranie i zamykanie nozdrzy. Gęsta wełna porastająca skórę wielbłąda chroni go przed ostrym piaskiem niesionym przez wiatr, a warstwa powietrza w sierści pełni funkcję izo­lacyjną, nie dopuszczając do przegrzania organizmu.

PIASKI WIELKIEGO ERGU ZACHODNIEGO

November 5th, 2008

Większości ludzi słowo ?pustynia” kojarzy się z obrazem łagodnie pofalowanego bezmiaru piasku i wydm (w języku arabskim słowo ?erg” oznacza ?masy piasku”). W rzeczy­wistości jednak taki krajobraz stanowi mniej niż czwartą część obszaru Sahary, największej pustyni świata. Osiem­dziesiąt procent jej powierzchni zajmują monotonne rów­niny żwirowe, jałowe płaskowyże skalne, wysuszone szczy­ty górskie i pokłady soli, z daleka wyglądające jak jeziora.

Pokrywająca erg warstwa piasku wciąż poddawana jest kapryśnym wpływom wiatru. Tam, gdzie wieje on stale z jednego kierunku, formują się typowe, osiągające 120 me­trów wysokości, wygięte w łuk wydmy. W innych miej­scach, w których występują zawirowania wiatru, wydmy przybierają najróżniejsze kształty, gdzieniegdzie tworzą ogromne równoległe grzbiety przedzielone szerokimi za­głębieniami. Łączące się prądy powietrzne rzeźbią w piasku olbrzymie kurhany i piramidy.

Z tym najbardziej niesamowitym regionem na świecie wiąże się mnóstwo legend i podań. Nomadowie często opowiadają o przeszywających noc, budzących grozę krzy­kach i o szybko poruszających się postaciach ścigających w ciemnościach karawany. Jednak najbardziej przerażająca

jest rzeczywistość - gwałtowne, pędzone rozszalałym wia­trem burze piaskowe. Początek jednej z nich opisał w XIX wieku brytyjski podróżnik Sir Samuel White Baker: ?Uj­rzałem jakby masyw ciemnobrązowych gór unoszących się wysoko w górze, wyraźnie zbliżający się z południowego zachodu. To nieprawdopodobne zjawisko postępowało tak szybko, że w ciągu zaledwie kilku minut ogarnęła nas abso­lutna ciemność [...]. Nie byliśmy w stanie dostrzec nawet zarysu własnych dłoni wyciągniętych tuż przed oczy”.

Naoczni świadkowie opisują ściany piasku o szerokości blisko 500 kilometrów posuwające się z prędkością około 50 kilometrów na godzinę. Istnieją też opowieści o całych karawanach, które zniknęły bez śladu podczas burz piasko­wych. Najcięższe ziarenka piasku nigdy nie unoszą się zbyt wysoko. Natomiast bardzo miałki piasek i pył potrafi wzbić się na wysokość 1,5 kilometra, zasłaniając słońce nawet w rejonach znacznie oddalonych od centrum burzy. Wiatr jest w stanie przenosić pył pustynny na ogromne odległo­ści. Po wyjątkowo gwałtownej burzy w 1947 roku czerwo­ny piasek pustynny osiadł aż na ośnieżonych szczytach al­pejskich, pokrywając je różową warstwą. Piaski Wielkiego Ergu Zachodniego nie zostały naniesione przez wiatr z odległych miejsc, nie są też pozostałością prehistorycznego morza saharyjskiego. Zanim na północnej części globu 10 tysięcy lat temu zakończyła się era lodowcowa, Sahara była miejscem o dużo chłodniejszym klimacie, gęsto poprzeci­nanym rzekami. Kiedy warstwa lodu pokrywająca Europę zaczęła się cofać, wilgotne atlantyckie prądy powietrzne przesunęły się znad Afryki w kierunku Europy. Pod wpły­wem suchych gorących wiatrów rzeki saharyjskie wyschły. Pozbawiona wilgoci gleba powoli stawała się coraz bardziej jałowa, aż wreszcie ta niegdyś żyzna kraina zamieniła się w morze ruchomych piasków. Dziś bezkresne równiny Sa­hary zamieszkują jedynie koczownicze plemiona Berberów. Prawdopodobnie jednak i one wkrótce stąd znikną, wygna­ne przez siły przyrody i zmieniające się prawa.

PIASKI WIELKIEGO ERGU ZACHODNIEGO

November 5th, 2008

Przez niezmierzone przestrzenie Sahary, ciągnącej się aż po horyzont jak ocean złotego piasku, pod palącym pustynnym słońcem centymetr po centymetrze, niezauważalnie, posuwają się ogromne łukowato wygięte wydmy.

A

lbert Camus opisał kiedyś ruchome jałowe piaski Wielkiego Ergu Zachodniego jako ?krainę nieuży­tecznego, lecz niezrównanego piękna”. Dla uro­dzonego w Algierii pisarza ten posępny nagi krajobraz był domem. Wiejące tu wiatry smagają piasek, formując z nie­go bezustannie fantastyczne kształty i niszcząc je zaledwie w kilka dni. Palące promienie pustynnego słońca sprawiają, że jest to jedno z najgorętszych i najbardziej suchych miejsc na Ziemi. Temperatura powietrza często przekracza 40° C. Jakby ogromne upały nie były dla człowieka wystar­czającą próbą przetrwania, gorąco bijące od piasku powo­duje drgania powietrza, rozmywające kontury krajobrazu i wywołujące omamy wzrokowe. Widok bezmiaru iden­tycznych, gładko opadających, ostro zwieńczonych, cią­gnących się po horyzont wydm może wyprowadzić z rów­nowagi nawet najbardziej opanowanego obserwatora.